Jak Długo Być Klepaczem Kodu

Jak Długo Być Klepaczem Kodu?

Jako młody programista zaraz po studiach nie oczekiwałem wiele od prac, do których mnie przydzielano. Chciałem przetrwać i udowodnić wszystkim, że się nadaję. Z wielkim zaangażowaniem i oddaniem klepałem kilobajty linii kodu. Oczekiwałem zadania do zrealizowania i jakoś niespecjalnie interesowało mnie, dlaczego i po co coś tworzę. 

Początki

Otrzymywałem dane wejściowe, a na wyjściu miałem zwracać poprawne działania. Pisałem swój kod, najlepiej jak potrafiłem i jedyną rzeczą, która wtedy sprawiała mi radość, to „dopieszczanie” swojej wesołej twórczości i pensja na koniec miesiąca. Cieszyłem się, gdy udawało mi się  zrobić coś optymalnego, skalowalnego i zgodnie z wyuczoną sztuką, czyli robiłem coś, co lubiłem i jeszcze mi za to płacili.

Nieuchronna zmiana

I wszystko fajnie działało, dopóki zarobkowo nie natrafiłem na szklany sufit. Robiłem i pisałem więcej, ale poza pieniędzmi za nadgodziny nic więcej nie udało się uskrobać. Aby się weń wbić, musiało się coś zmienić. Albo praca, albo ja w tej pracy.

Wybrałem bramkę numer dwa i stałem się odpowiedzialny za coś więcej niż tylko dobrze napisany kod. Brałem udział w ustaleniach projektowych, prowadziłem zadania, rozdzielałem prace, rozmawiałem z klientem, wprowadzałem „nowych” do firmy i byłem odpowiedzialny za mnóstwo innych rzeczy,  za które należało się większe wynagrodzenie. Dostałem soczystą piąchę w twarz, kiedy zdałem sobie sprawę, że nie samym kodowaniem człowiek żyje.

Gdzie zysk?

Nie zastanawiałem się zbytnio nad tym, co by było gdybym wtedy przeszedł do innej firmy. Nie ulega jednak wątpliwości, że dla firmy jesteśmy wartością i mamy przynosić zyski. Przejście do innej firmy zapewne odwlekłoby w czasie nieuchronną zmianę obowiązków, ale scenariusz byłby ten sam.  Zarobkowo dobiłbym do tego samego miejsca, tylko zapewne byłoby to na innym poziomie płacowym.  Zmiana zatem była nieuchronna.

Co właściwie może się zmienić?

Dochodzi jeszcze jedna kwestia — ZMIANA przez duże Z. Jak długo mógłbym być klepaczem kodu i chować się za monitorem? Z każdym rokiem przychodzi nowe: nowe narzędzia, rozwiązania, ludzie. Posłużę się cytatem z filmu „Auta 2”, gdzie Zygzak McQueen zapytał jednego ze swoich przyjaciół, dlaczego rezygnuje z wyścigów. Tamten odpowiedział: „Młodzi Ci wyjaśnią”.

To nie jest tak, że boję się konkurencji. Bardzo dosadnie opisał to Maciej Aniserowicz w książce „Zawód: programista”

„Można też niekiedy zaobserwować dziwną obawę, że ci młodzi mieliby zabrać starszym pracę. I tutaj niestety zaserwuje szach-mat: jeśli osoba świeża w branży zagraża Twojej pozycji, to co się z Tobą działo przez ostatnie lata? To tylko i wyłącznie Twoja wina! I naprawdę: wstyd się do tego przyznać.”

W moim przypadku nie czułem obawy, że coś lub ktoś wypchnie mnie z pracy. Czułem natomiast, że potrzeba rozwoju i zmiany odpowiedzialności jest nieuchronna i im szybciej się z tym pogodzę, tym łatwiej będzie  przez nią przejść. W moim przypadku do zmiany nakłoniły mnie finanse. Chciałem więcej zarabiać, więc i więcej obowiązków musiałem wziąć na siebie.

Czy da się inaczej?

Z perspektywy czasu nie mogę powiedzieć, że wyszło mi to na złe, ale: za więcej rzeczy jestem odpowiedzialny, więcej rzeczy mam na głowie, biorę udział w ustaleniach, prowadzę projekty, hajs się zgadza tylko programowania coś mniej😞

Gdybym teraz mógł dać radę sobie sprzed  dziesięciu lat, byłoby to: Buduj relacje, zyskuj nowe znajomości, umacniaj swoją pozycję na rynku pracy poprzez kontakty. Wychodząc frontem do świata, będziesz mieć dużo szerszy obraz rozwiązań jako całości, będziesz znać potrzeby klienta, będziesz mógł na tym zarobić, a na pewno będziesz bardziej empatyczny. Programowanie natomiast, z całą pewnością kiedyś się skończy.

Szymon