#zostanwdomu

Kiedy piszę ten artykuł mija już 17 dzień od wprowadzenia stanu zagrożenia epidemicznego. Zmieniły się zasady życia, zabawy i pracy. To co kiedyś było tak powszechne jak chociażby kupno chleba, teraz robi się dobrze zaplanowaną akcją.

Nie takie uciążliwe

Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że młodszy syn nie chodzi do żłobka tylko siedzi w domu razem z mamą. Zamknięcie przedszkoli nie było więc dla nas tak uciążliwe jak dla innych. To samo dotyczy się charakteru mojej pracy. Mogę pracować zarówno zdalnie z domu jak i w siedzibie firmy z tą samą wydajnością. Ze względu na moje przekonania co  do pracy w domu (o czym pisałem tutaj) jak i tego, że aktualny zespół w pracy to wymagane minimum, pracuję w siedzibie firmy. Przez cały dzień mijam dosłownie dwie osoby.

Zmieniłem jednak godziny pracy, aby odciążyć nieco żonę z domowych obowiązków.  I tak pracuję od godziny 7:00 do 15:00. Takie godziny zawsze kojarzą mi się z pracą w państwówce, ale skoro dla mojego pracodawcy jest to akceptowalne, to korzystam z tej możliwości. Na ten moment nie planuje tego zmieniać.  

Wspólny czas

A co od godziny 15:00? Tu już tylko ogranicza nas nasza wyobraźnia i nieposkładane zestawy klocków Lego. Nie należymy do osób, które na przekór nam rządzących wychodzi z domu i spaceruje wśród innych z zachowaniem ‚bezpiecznej’ odległości. Wierzymy, że nasz wkład, czyli podporządkowanie się, usprawni cały proces walki z wirusem i dzięki temu szybciej wyjdziemy z pandemii i będziemy żyć tak jak do tego przywykliśmy.

Siedzimy więc w domu i robimy wszystko aby nie zwariować. Pod to pojęcie możemy podpiąć naprawdę wiele – i tak jest w istocie. Od gry w kalambury do makiety z masy papierowej, od robienia pierogów, po wojnę na poduszki, od porządków domowych, po jazdę na rowerze stacjonarnym, w myśl zasady ‚A co! U siebie jestem!’ 😄

gry, u siebie, zabijanie czasu, wspólne spędzanie czasu
Jak by tu wprowadzić element hazardu?
Finanse i przyszłość

Niestety nie wiadomo kiedy ta cała walka z koronawirusem minie, dlatego poza planami na zabawę z dziećmi i realizacjami naszych celów, dużo czasu spędzamy na rozmyślaniu jak zabezpieczyć się finansowo. Wiem, że już nieco za późno na takie rozmyślania, ale musimy sobie poradzić z tym co mamy.

Finansowo jesteśmy zabezpieczeni niestety tylko na dwa miesiące. Zrezygnowaliśmy zatem ze wszystkich zakupów, które są naszą fanaberią, a bez których jesteśmy w stanie żyć. I tak zakup rowerów został przesunięty na termin nam bliżej nieznany. To samo dotyczy mebli, czy sprzętu rtv. Ubrania będziemy kupować tylko te niezbędne. Ostatecznością będzie sprzedaż samochodu czy cesja leasingu, ale jesteśmy przygotowani i na taką ewentualność. 

Wspierajmy się zatem i nie oczekujmy, że ktoś inny będzie za nas walczył.

Kryzys

Należę jednak do tej grupy osób, która moim zdaniem odczuje kryzys bardzo powierzchownie. Branża IT w czasie kryzysu nie będzie tak bardzo obciążona i mam nadzieje, że przejdę przez nią z tarczą, a nie na tarczy.

Póki co, pandemii nie widać końca, dlatego z każdym dniem dobre nastawienie mija i coraz częściej do głowy przychodzą pesymistyczne myśli. Mamy to szczęście, że mieszkamy na małym zamykanym osiedlu, na które to coraz częściej wychodzimy, aby choć przez chwilę posiedzieć na świeżym powietrzu.  Na ten moment lubimy dnie, które są bezsłoneczne i pochmurne, a najlepiej jak pada albo wieje tak bardzo, że głowy chcę pourywać. Siedząc wtedy w domu, nie mamy świadomości straconego dnia.

Trudno powiedzieć jak będziemy podchodzić do całej sytuacji za miesiąc lub dwa. Może życie wróci do normy i będzie tak jak kiedyś, a może wojsko wyjedzie na ulice i będziemy mieli stan wojenny. Na ten moment mamy wiarę w lepsze jutro, ale również strach i podejrzliwość względem innych. 

Wnioski i nauka

Z tej całej sytuacji wyciągamy jednak wnioski. Wiemy już, że jesteśmy w stanie żyć z paczką sera w lodówce. Że w gry planszowe od dzieci, to i dorośli pograją. Że oszczędność, szacunek do pieniędzy i pracy nie są dobrą wolą lecz wymogiem. Że czas spędzony z dziećmi jest bezcenny. A kiedy w przyszłości, gdy już wszystko wróci do normy nie będziemy mieli chęci do ruszania się z domu, będziemy przypominać sobie ten czas i to, że człowiek chciał wyjść, a nie mógł.

Wspierajmy się zatem i nie oczekujmy, że ktoś inny będzie za nas walczył. Zostańmy w domu. Wszyscy! Nic tak nie łamie morale jak spacerujące rodziny w słoneczny dzień na zamkniętym z powodu pandemii Zalewie Nowohuckim.

Szymon

////


Szymon Lubiński

OJCIEC | MĄŻ | PROGRAMISTA | MARZYCIEL | ROWERZYSTA | ENTUZJASTA | RANNY PTASZEK | PODRÓŻNIK | YOUTUBER

Każdy ma swoje idee, przemyślenia czy doświadczenia. W tym blogu postaram się opisać swoje, które dotyczą problemów i rozterek wychowawczych z perspektywy taty programisty.