Powrót do szkoły

Back to school

I stało się! Nasz najstarszy syn został uczniem szkoły podstawowej. To już siedem lat odkąd taki mały, bezbronny i śliczny przyszedł na świat. Siedem lat, a minęło jak jeden piękny dzień. Już nie jest tym małym bezbronnym, niewinnym i delikatnym dzieckiem. Ma już swoje potrzeby, obowiązki i żądania i to kosztem uczuć rodziców. 

Dlaczego tak szybko

Ehhh nostalgicznie rozpocząłem, ale dorastanie dziecka jest jak mżawka, dopiero po chwili człowiek orientuje się, że jest cały mokry. Nie mija chwilka, a dziecko dorasta i usamodzielnia się, a rodzice zadają sobie tylko jedno pytanie – kiedy to się stało?

Wybór

Franek, Antek i tyta

Z dniem pierwszego września nasz starszy syn Franek rozpoczął edukację w Publicznej Szkole Podstawowej im. św. Wincentego Pallotiego w Krakowie. Powód tej, a nie innej szkoły jest dosyć trywialny i rozbija się o dobrą opinię o szkole, bliskość i o kolegów, których Franek już zna, a którzy również uczęszczają do tej samej szkoły. Oczywiście podanie o przyjęcie do szkoły składaliśmy również w innych, na wypadek gdyby z przyczyn losowych Franek nie załapał by się do Pallotiego. I właściwie ze względu na COVID-19 bardzo długo trzymano nas w niepewności i nie do końca wiedzieliśmy, w której szkole dnia pierwszego września staniemy za drzwiami. Nie winimy za to nikogo, taki po prostu mamy dziwny czas.

Pierwszy kontakt

Rozpoczęcie roku szkolnego miało miejsce w Kościele Matki Bożej Pocieszenia w Krakowie, z którego to, grupkami razem z dziećmi przeszliśmy do szkoły i pokazano dzieciom jak i nam rodzicom, gdzie odbywać będą się lekcję. Wszystko to było zrealizowane z zachowaniem podstawowych zaleceń anty-covidowych i jak na pierwszą styczność ze szkołą i innymi rodzicami/dziećmi powaga całego wydarzenia była zachowana i w żadnym stopniu nie była umniejszona przez panującego wirusa.

Mimo, iż chodziłem do szkoły parę dekad temu i to w zupełniej innym województwie, to zapach, który panował w szkole, kolor ścian i wygląd przywróciły wspomnienia z dzieciństwa. Ot taki back to school.

Pierwszoklasista

Kolejne dni to już próba oswojenia dzieci i rodziców z nowym. Od początku odprowadzanie dzieci ograniczało się do wejścia do przebieralni i to właściwie wszystko na co zezwoliła obecna sytuacja. Takie oswajanie trwało bagatela tydzień i po tym czasie dzieci już same zaczęły przechodzić przez drzwi wejściowe i kierować się do szatni. Niby nic wielkiego, ale dla mnie jako rodzica pierwsze ‚usamodzielnienie’ dziecka było czymś nienaturalnym i strasznym. Ot takie przeczucie, że już nigdy nie będzie tak samo. I niewiele się pomyliłem. Franek spędza już czas tylko z rówieśnikami i traktowany jest jako uczeń ze wszystkimi przywilejami i obowiązkami i widać to w jego zachowaniu, mowie i zainteresowaniach. Mój mały Franek z  przedszkolaka stał się uczniem i nic tego nie zmieni.

A po miesiącu

Już minął miesiąc i jak z perspektywy tego czasu, całą tą nową sytuację mogę ocenić? Ze względu na rosnącą liczbę zachorowań i niepewne czasy cieszymy się z każdego dnia, w którym Franek może iść do szkoły i przyswajać wiedzę razem z nowymi kolegami. Niech korzysta z tego czasu jak najdłużej i niech wyciąga ze szkoły jak najwięcej, bo jak nas znowu w domach zamkną, to cała ta edukacja może iść na marne, bo w domu tyle się nauczy, ile my rodzice będziemy mieli czasu, a to nie zawsze będzie możliwe.

Szymon

//


Szymon Lubiński

OJCIEC | MĄŻ | PROGRAMISTA | MARZYCIEL | ROWERZYSTA | ENTUZJASTA | RANNY PTASZEK | PODRÓŻNIK | YOUTUBER

Każdy ma swoje idee, przemyślenia czy doświadczenia. W tym blogu postaram się opisać swoje, które dotyczą problemów i rozterek wychowawczych z perspektywy taty programisty.